- Oj, ty to potrafisz prawić komplementy!

- Idź stąd. Zostaw mnie samą... proszę.
Zawahał się.
- Mówiłam ci, że mieszkam niedaleko stąd. Pojedziemy do mnie i upewnimy się, czy nic ci nie jest. Jak wydobrzejesz, ruszysz dalej, dokąd chcesz.
- A gdyby plan się nie powiódł i twój parter znalazłby się tutaj, blisko Karoliny!
- Nie jest moją koch...
- Oczywiście. Chodź, Rose, musimy zacząć cię ubierać. Dzięki Bogu, że kazałam
- Nie mogę tu zostać - powiedziała, starając się przekonać nie tylko Kat, ale i siebie. - Jego córeczka jest tak słodka, że zasługuje na kogoś lepszego ode mnie. Kogoś, kto naprawdę zastąpiłby jej matkę. Zabierz mnie stąd. Muszę wyjechać.
Lucien zmierzył ją wzrokiem.
Glorii łzy napłynęły do oczu.
- Lubisz go, prawda? - spytała w końcu.
Dalej szedł ku frontowym drzwiom.
wyglądają marnie. Małżeństwo byłoby korzystne dla nas obojga. Nie bądź uparta.
Wychowa je tak, żeby mną gardziły.
Jego nudne życie musiało być dla niej nieatrakcyjne.

- Gdzie idziesz? - Alec chwycił ją za biały muślinowy rękaw.

Bryce powiedział sobie w duchu, że życie może być piękne, jeśli jeszcze uda mu się skłonić Klarę, by wyjawiła swoje sekrety.
ich wartości, ale oczywiście nie zamierzał na razie wspominać o nowym nabytku. Z
- Nie.

— Niczego nie musicie się obawiać. Już nie.

w jakim położeniu się znalazłaś. Daję słowo, gdybym wiedział...
- lada dzień towarzystwo miało wyjechać do Brighton na resztę lata.
zrobił właśnie to, co powinien. Zacisnął zęby, usiłując opanować ból, i oszacował karty, które

- Zajmowałem się tym, nim się u nas zjawiłaś.

- Wierzę panu. Kiedy na mocy jego testamentu zostałem opiekunem Rebecki,
Spojrzała z wyrzutem na Aleca, a potem gwałtownie odwróciła się i wyszła. Nogi się
- Chyba sprawiają ci przyjemność.