że gdyby zdecydował się ożenić, z pewnością uzyskałby od najstarszego brata niemałą część

Na te słowa Clemency spojrzała z przerażeniem na wykrzywioną triumfalnym uśmiechem twarz matki. Ciotka Whinborough prowadziła pobożny, niemal ascetyczny tryb życia i była znana z surowości i nieugiętości charakteru. Clemency pamięta do dzisiaj jedyną wizytę w jej domu, gdy zobaczyła skuloną w kuchni, posiniaczoną dziewczynę, pobitą z jakieś błahej przyczyny. Na prośbę Clemency interweniował w tej sprawie ojciec i zagroził ciotce wstrzymaniem wy¬płacania jej pensji, jeżeli nie zaprzestanie maltretowania służby.
Mark pochylił się nad nią.
- zwróciła się z uśmiechem w stronę niani - Willow czy panna
melodramatu, którego był przed chwilą świadkiem,
prawda Lizzie nie udało się namówić Jamiego, by zszedł na
- Nie zabawię tam długo - dokończyła. - Mario, interesuje cię to? - Milordzie? - Państwo Fabianowie zgodnie oświad¬czyli, że są do jej dyspozycji. - A ty, Adelo?
by ich rozmowa zeszła na tak intymne tory! W jej obecności
spotkam się z Jake’em, będę mniej więcej wiedziała, czego chcę.
już wrócić do domu, więc od razu po nie pojechał. Powinien
R S
szklankę, cały czas patrząc na nią przenikliwie Swymi błękitnymi
strony. Dopiero niedawno zdała sobie sprawę, że nie miała
Nie. Nie mogła pozwolić, by odeszła, nie poznawszy całej prawdy.
Mężczyzna, który nie tańczy... Willow zrobiło się go żal.

- Masz moje słowo.

Choć paraliżował ją strach, wiedziała, że jeżeli teraz nie
Przyjęli zaproszenie, a Mark uśmiechnął się. Świetnie, pomyślał. Partyjka
pakować. Miał ją na sobie na pogrzebie, ale po uroczystości

głowy, Ŝe dzwonił do niego z prośbą, by wpadł przy okazji.

rozumiała. Domyśliła się, że nakazuje jej ciszę. Usłyszała w oddali męskie głosy. Kozacy!
byle zachować pozory godności.
- Dlaczego się naigrawałeś z tego starego durnia? - spytał Drax, unosząc się z krzesła

Clemency weszła tym sposobem w posiadanie nowego adresu pani Stoneham. Co więcej, nie sądziła, aby matka go znała, kuzynka bowiem przeprowadziła się dopiero niedawno. Clemency po stokroć zadawała sobie w myślach pytanie, czy daleka krewna zechce ją przygarnąć, gdy zjawi się u niej tak niespodziewanie, czy też natychmiast odeśle ją do matki. Tak czy owak, pomyślała z rozpaczą, przekreśli to możliwość tego przykrego związku.

- Jestem James. - Młoda, przystojna twarz rozjaśniła się w uśmiechu. - Witam na pokładzie „Niepokonanej”.
- Ja - rozległ się od strony drzwi chłodny, spokojny głos Becky. O Boże, nie,
przyjaciele na pewno nie zdobyliby się na coś podobnego. Dlaczego aż tyle względów